PO wyborach
dzieki Bogu. Choć raz wygrało ugrupowanie na które głosowałam. Przez ostatnie dwa lata totalnie zobrzydzono mi politykę. Sympatyzowanie z jednym z ugrupowań postrzegano jako zdradę, zło i największą niegodziwość w stosunku do RP (tylko III czy IV?). Nazwano pewną grupę, do której (zgodnie z definicją już prawie ex-premiera) należę - łżąelitą, wykształciuchami. Miało być obraźliwie, a wyszło całkiem pozytywnie. Może i jestem wykształciuchem ale jak miło być cześcią tej nacji właście dzisiaj. Twój głos ma siłę milionów (tak jak Twój 1% ma siłę milionów http://www.mimowszystko.org/index.php?dzial=33&id=53 :)). Obudziłam się dzisiaj w lepszej Polsce. Mądrzejszej o te dwa lata. Dalej słyszę słowa o Profesorze B. wąsatym Gdańszczaninie i o Miłości :) Chwilo trwaj . . .
Piosenka na dziś : http://www.youtube.com/watch?v=BLz_CNqI5w8
Dobrze wiemy, że to nie jest zwycięstwo partii politycznej. Ludzie w Polsce poszli wybierać własny los i nałożyli na Platformę wielki obowiązek i wielką służbę. Zrobimy wielkie rzeczy, bo wierzymy dzisiaj, tak jak wierzyliśmy dwa lata temu, że to miłość, a nie władza jest najważniejsza życiu.

