Koniec? to dopiero początek
No i Agneseva wyjechała (Odleciała właściwie do Liverpoolu). Wczoraj żegnałyśmy się w miejscu gdzie wszystko się zaczęło. Gdzie zaczęła się nasza przyjaźń. A relacja to była ( i jest) niełatwa. Wiele razy zastanawiałam się jak to możliwe, że jedną z najbliższych mi osób jest A. Bo tak na dobrą sprawę wszystko nas dzieli. Zaczynając od poglądów politycznych przez zamiłowanie do gatunków muzycznych, po kolory, smaki. Jedyną wspólną częścią było to co między nami. To magiczne porozumienie dusz. Zastanawiam się czy jest ktoś kto wie o mnie wiecej niż Ona. Wydaje mi się, że zna mnie lepiej niz ja sama. I choc dzieli nas 1 godzina i 40 minut wczoraj czułam jakbyśmy żegnały się na zawsze. Pewnie zobaczymy się jeszcze nie jeden raz. Ale wczoraj pożegnałyśmy nie tylko siebie ale i życie które dzisiaj o 10.30 przeszło do historii. Nasze cztery lata, miliony słów, tysiące chwil, setki kaw i papierosów. Smutnawo i nadziejowo (neologizm?:)). Koniec zawsze jest początkiem czegoś nowego. Mam nadzieję, że czegoś równie wartościowego. Good luck!!!!!!:*:*:*
Piosenka na dziś (od której się wszystko zaczęło ;)) : Black Eyed Peas - Where Is The Love

