Friday, September 28, 2007

Koniec? to dopiero początek

No i Agneseva wyjechała (Odleciała właściwie do Liverpoolu). Wczoraj żegnałyśmy się w miejscu gdzie wszystko się zaczęło. Gdzie zaczęła się nasza przyjaźń. A relacja to była ( i jest) niełatwa. Wiele razy zastanawiałam się jak to możliwe, że jedną z najbliższych mi osób jest A. Bo tak na dobrą sprawę wszystko nas dzieli. Zaczynając od poglądów politycznych przez zamiłowanie do gatunków muzycznych, po kolory, smaki. Jedyną wspólną częścią było to co między nami. To magiczne porozumienie dusz. Zastanawiam się czy jest ktoś kto wie o mnie wiecej niż Ona. Wydaje mi się, że zna mnie lepiej niz ja sama. I choc dzieli nas 1 godzina i 40 minut wczoraj czułam jakbyśmy żegnały się na zawsze. Pewnie zobaczymy się jeszcze nie jeden raz. Ale wczoraj pożegnałyśmy nie tylko siebie ale i życie które dzisiaj o 10.30 przeszło do historii. Nasze cztery lata, miliony słów, tysiące chwil, setki kaw i papierosów. Smutnawo i nadziejowo (neologizm?:)). Koniec zawsze jest początkiem czegoś nowego. Mam nadzieję, że czegoś równie wartościowego. Good luck!!!!!!:*:*:*

Piosenka na dziś (od której się wszystko zaczęło ;))   : Black Eyed Peas - Where Is The Love

Posted by Wonda at 12:02:33 | Permanent Link | Comments (0) |

Monday, September 24, 2007

Mexico - bez komentarza :) tylko mapka

Posted by Wonda at 13:12:02 | Permanent Link | Comments (0) |

Tuesday, September 18, 2007

rok i 4 dni temu . . .

zaczęłam pisać ten wytwór wondowej (pod)świadomości. Próbowałam zrobić sobie małe przypomnienie tego co działo się przez te  kilkadziesiąt postów. Niektóre nie powinny się tu pojawić. Inne gdzieś tam zostały napisane ale nie opublikowałam ich. Było minęło. I choć każdy następny wpis wydaje mi się tym ostatnim, coś mnie tu ciągnie.

Ta strona to mała cząstka mnie. Pogręcona, zagmatwana, o sinusoidalnych nastrojach. To wonda:) moje alter ego :) zredukowane do kilkunastu zdań na dzień, ale to jednak ... ja.

Pozdrowienia dla Czytalników ( nie wpisujecie się ale ostatnie statystyki są krzepiące :) rekord to 127 odsłon)

Piosenka na dziś: Nerina Pallot - Idaho

Posted by Wonda at 20:06:54 | Permanent Link | Comments (0) |

Saturday, September 15, 2007

:):):)

sobota na balkonie  z herbatą i Internetem. Czy może być coś cudowniejszego? zero pracy, zero nauki (choć powinna być). cudownie. A jutro ? Jutro filharmonia i mój kochany George Gershwin :) <jupi>

Piosenka na dziś: Bee Gees - More Than A Women

Posted by Wonda at 15:30:03 | Permanent Link | Comments (0) |

Wednesday, September 12, 2007

"Leave something 4 me & my imagination"

Dzieje się. Za dużo? Za mało? W sam raz. Dzisiaj dzień upływa mi pod znakiem wyborów (w każdym tego słowa znaczeniu ). Rimmel czy Sephora? Ziarnista czy kajzerka? Landrynkowy czy light blue? Czas wolny czy brak czasu? To czego chcę czy to co być musi? Racjonalne myślenie czy poddanie się temu co jest? Tragedia winowajcy czy wina tragiczna?

Pozdrawiam wrześniowo - Wonda od dziś Antygona ;)

Piosenka na dziś: Kate Havnevik - Grace 

Posted by Wonda at 23:04:27 | Permanent Link | Comments (0) |

Sunday, September 09, 2007

I'm easy ...

I'm easy like Sunday morning.

Spokój to słowo krąży po mej głowie:) jest tak hmmm.....  spokojnie :)

Udanego pobytu w słonecznej Italii :) dla Katki i Zychaczorka

Piosenka na dziś: Faith No More - Easy

 

Looking back it was easy, easy, easy

Posted by Wonda at 02:28:05 | Permanent Link | Comments (1) |

Wednesday, September 05, 2007

"Cos I need more time yes I need more time Just to make things right "

rachunki zapłacone, dysk naprawiony. Powracam do wirtualnego świata. Miało być jakieś podsumowanie wakacji ale chyba go nie będzie.

Z bieżących spraw:

Kolejny raz sprawdza się wykorzystywane (przez Kasię W. i Wondę) do granic możliwości zdanie "nie można mieć wszystkiego".Ostatni miesiąc jest tego najlepszym dowodem. Chwała Bogu istnieje jakaś cudowna równowaga na tym globie. Jedna część mojego życia legnie w gruzach, inna zaczyna się budować. Tak jak u Z, K, S. Przykro mi, że chyba nigdy nie będzie tak, że spotkamy się na jednym z naszych babskich wieczorków i powiemy jednym głosem : "jest pięknie". Bo jesli S. i K. są szczęśliwe to Z. i ja przeżywamy kryzys. Słuchamy o szczęściu, którego nie doświadczamy. I jak to w życium, cyklicznie ta sytuacja ulega zmianie. Chciałabym zapytać moją Happy Therapy Ball jak będzie taki wieczorek z Dziopkami wyglądał za 5 lat. Czy dalej będziemy na etapie szukania? Czy ciągle będziemy myślały systemem zero-jedynkowym? Wielkie buuum - miłość , małe buuum -  jednorazowe piwo? A może już wtedy stracimy nadzieję na to uczucie, które wymarzyłyśmy sobie dzięki Jane Austen. Może totalnie zracjonalizujemy swoje myśli i marzenia. A może zupełnie wpasujemy się w klimat Bridget Jones (chyba nam do niej coraz bliżej :) ) Oby nie. Wierzę, że niedługo nie będę czytała zdań typu : "k**** wiedzialam ze to f***in lowelas;/" albo "mam z niego tak po prostu zrezygnowac?". I choć często się z tymi słowami identyfikuję - nie chcę już tego czytać. Chcę żeby Myshci, które kocham nie musiały pisać (mówić) takich rzeczy.

Na koniec cytat nawiązujący do popełnionego wyżej wywodu.Tym razem słowa wypowiedział, a właściwie napisał Ten co pochodzi z Marsa :) "Ja sobie powiedziałem, że czekam na duże BUM miłosne .. moze poczekam .. może sie nie doczekam...ale nie biore tego co mi przychodzi... albo 100% albo nic".

Piosenka na dziś: Oasis - Don't Go Away  - czuję, że będzie cold and frosty morning

:):):):):):):):):):)

Posted by Wonda at 02:33:42 | Permanent Link | Comments (0) |

Tuesday, September 04, 2007

Autodefibrylacja

Widziałam wiatr o siwych włosach, roznosił spokój wśród pól,
W ciepłe babie lato kości grzał.
A innym razem lasy kosił, spadał ostrzem z gór,
Młody był, bogiem był i gnał wolny tak.

Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody,
Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od trawy.
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz: jestem tak młody,
Czas nas uczy pogody, tak od lat, tak od lat.

Ilu ludzi czas wyleczył z ran,
Zamienił w spokój burzę krwi.
Pewnie kiedyś nam, pod jesień tak,
też czoło wypogodzi i wygładzi brwi.

Widziałam dni w muzeach sennych o wnętrzach zimnych jak lód,
Starsi ludzie w rogach wielkich sal.
Księgi pięknych myśli pełne pokrył gruby kurz,
Herbaty smak, kapci miękkich sznur, spokój serc.



http://www.youtube.com/watch?v=nWaHSiwUmho&mode=related&search=

Posted by Wonda at 02:17:30 | Permanent Link | Comments (0) |