Sunday, April 29, 2007

dłuuuuugi weekend ...

w pracy. Nawet 1 maja:)

Wydaje mi się, że ktoś kto czyta ten wytwór mojej (pod?)świadomości zauważa cykliczność jakąś. Cykliczność nastrojów. Od stycznia było wiosennie, teraz chyba powracam do moich "jesiennych" nastrojów. Nie wiem dlaczego. Właściwie nic się nie zmieniło. Dalej uważam, że moje życie nabrało tempa, że się rozpędziłam. Ale jak to przy takiej "prędkości" bywa, łatwo zmienić ten właściwy kurs.W myślach, obowiązkach, decyzjach, uczuciach i odczuciach jednak się pogubiłam. Wracam do punktu wyjścia. Kolejny raz. Frustrujące.

Żeby zakończyć miłym akcentem : Byłam dzisiaj na slubie Agi i Kazka. Gratuluję i minimalnie zazdroszczę stabilizacji :)

Piosenka na dziś: Coldplay - The Scientist

 

Posted by Wonda at 03:02:46 | Permanent Link | Comments (0) |

Monday, April 23, 2007

planowanie

 ... nie idzie mi specjalnie. Właściwie w ogóle beznadziejna w tym jestem. Ustalenie przebiegu tygodnia jest beznadziejnie trudnym zadaniem. Jak więc powinnam zaplanowac najblizsze 14 miesięcy?;> A czas się decydować. Plan na "teraz" jest taki, że wszelkie erasmusowania przesuwają się o pół roku. Tzn. że przez najbliższe 10 miesięcy jedyne podróże to te palcem po mapie, ewentualnie na trasie kbc <-> kr. Ulga.

Intensywny weekend. Nadmiar czekolady, czekoladowego koloru i całej reszty ... Nadmiar ale nie przesyt ;)

Piosenka na dziś: Pink - Dear Mr. President (LIVE)

Posted by Wonda at 00:52:09 | Permanent Link | Comments (1) |

Wednesday, April 18, 2007

coś za coś

... / "There are shadows approaching me"

Piosenka na dziś: Pryda - Shadows

Posted by Wonda at 01:14:04 | Permanent Link | Comments (0) |

Sunday, April 15, 2007

"Litwo, Ojczyzno moja ..."

Cudownie. Życie zaskakuje mnie na każdym kroku. Złożyłam podanie na Erasmusa po to, żeby do końca życia nie powtarzać jak mantry : "nie spróbowałam". No i niespodziankę mi komisja rekrutacyjna sprawiła. JADĘ!!!. Zamiast do Rygi jade do Wilna. "Hurra" to onomatopeja, której (nad)używam od wczoraj. Ciągle w to nie wierzę. A wszystko dzięki kusicielskim podszeptom Zycha, przychylności Pani Dr K., namowom i kciukom Dziopek ze specjalizacji :) Tak więc od września - szkoła przetrwania:) Dziękuję za wszystkie miłe słowa. I za wieczorek pełen toastów :*:*

Coś się zaczyna i coś się kończy. Przyzwyczajam się do tej smutnej reguły. Co będę pisała. Zacytuję :

"Mam pewną teorię. Wydaje mi się, że za mało nam zależy na sobie. Nie wszystkim można i trzeba bezgranicznie ufać. Ale dla wszystkich trzeba mieć szacunek i odrobine dobrej woli. I jeszcze jedno. Trzeba wierzyć, że nie wszyscy chcą nam zrobić krzywdę."

Piosenka na dziś: Kayah - Get down on it - MTV Unplugged

Posted by Wonda at 01:42:00 | Permanent Link | Comments (1) |

Friday, April 06, 2007

świątecznie ...

"So, I lay my head back down.
And I lift my hands and pray
To be only yours, I pray, to be only yours
I know now you're my only hope"

Posted by Wonda at 04:32:30 | Permanent Link | Comments (0) |

Thursday, April 05, 2007

Pełnia ...

szczęścia? nie. Pełnia księżyca. Przypomniałam sobie, że zasłony w pokoju czasem bywają zbawienne. Patrzę na księżyc i znowu to samo. 2.00 i zero senności.

Pozdrawiam świątecznie, gdzieś między domem, clickaniem:) a wirtualnym światem.

Przewartościowań ciąg dalszy. Kiedy w relacjach (nazwijmy je przyjacielskie ) przyjacielskich, wydaje się, że wszelkie rotacje, redukcje są za nami pojawia się niespodzianka ...

Piosenka na dziś: Mylo - Valley Of The Dolls

Posted by Wonda at 02:07:38 | Permanent Link | Comments (0) |