Tuesday, February 27, 2007

Chillout /

"Rano rodzi się hałas i umiera cisza. Tak blisko jutra zaczyna się dzisiaj. Przejadłam myśli, wypiłam marzenia i przeflirtowałam moje serce z kamienia"

No tak sobie dziś powtarzam jak mantre te słowa. Wonda po detoksie. Mentalnym. Zupełnym :):):)

Piosenka na dziś: Dos Hombres - The Alkemyst

Posted by Wonda at 02:05:44 | Permanent Link | Comments (2) |

Sunday, February 25, 2007

Układanka

Pamiętam jak kiedyś kupiłam puzzle. Miały 1000 elementów. Na samym początku chciało mi się płakać. Wydawało mi się, że ani jednen kawałeczek nie jest tym właściwym, i że nic mi się nie uda złożyć. Potem zaczęły się zgadzać pewne ustawienia:) A jeszcze później zaczęły się "wyłaniać" konkretne kształty tej chińskiej świątyni, którą próbowałam jakoś "zbudować" na podstawie giga zdjęcia. I to była chyba ta najmilsza chwila. Zrozumienie tej genialności podziału, złożenia, pułapek, wielości możliwości, własnej pracy i spostrzegawczości. Tak właśnie czuję się teraz. Wszystko zaczyna do siebie pasować. Pierwszy raz od ... hmm od zawsze :)

P.S. Cellar 55 - Por do sol :):):)

Posted by Wonda at 17:40:08 | Permanent Link | Comments (2) |

Thursday, February 22, 2007

http://www.greenpeace.org/poland/

Po czterech dniach bez Internetu mialam poczuc sie szcześliwa, zrelaksowana, wypoczeta. I nic z tego. Ogrom informacji na komunikatorach i pocztach wszelakich mnie zmiażdzył. I taka przygnieciona piszę po tym detoksie nieudanym zupelnie. Mialam pić zieloną herbatę - piłam czarną, w ilościach kosmicznych. Miałam mniej jeść - byłam u babci ( to chyba nie wymaga komentarza). Miałam odizolować się od świata - oglądałam najpierw Panoramę, potem Wydarzenia, Fakty i na koneic Wiadomości. Bilans - te same, złe informacje. I czemu taka jestem zdegustowana? Prawdziwy powód to włąśnie te newsy.

Polska to jednak jest kraj ludzi o małym rozumku. Którzy nie widzą w zbudowaniu tej cholernej drogi (w dolinie Rospudy) nic złego z czysto ludzkiego punktu widzenia. A minister mowi, że wszystko jest zgodnie z prawem. Z prawem Matki Natury na pewno NIE. Jakoś mnie te wieści specjalnie, kolosalnie nie zdziwiły. Ludzie ogólnie mają małą wyobraźnie. No bo jak można wrzucać do pieca kubek po serku ziarnistym (ostatnio powstrzymałam prawie taką akcję pozbywania się odpadów).  Brak TV jest cudowny. Czasem ciesze sie, że moja wyobraznia w wybiórczy sposób traktuje wycinki z gazet, artykuły w siecie. Chyba jestem troche naiwna. A moze po prostu rozczarowuje mnie to społeczeństwo. Nie wiem dlaczego wzieli nas do Uni. "Mentalność ekologiczną" mamy zdecydowanie nieunijną. A czemu pisze o tym dzisiaj, o tej kosmicznej porze? Bo dzisiaj zacznie sie prawodopodobnie maskara na naturze piła maszynową, czyli wyciecie drzew na ktorych dzielni działacze Greenpeace siedzą, walczą do końca. Idę spać mając nadzieję, że przywalą nam (ci na górze )w ciagu najbliższych dni jakimś paragrafem, ktory zatrzyma te cholerne betoniarki, walce. Post pełen chaosu - zgodnie ze stanem ducha autorki.

Piosenka na dziś : Enigma - Return To Innocence

Posted by Wonda at 02:29:44 | Permanent Link | Comments (0) |

Thursday, February 15, 2007

I'm impressed :)

Taaa jestem pod wrażeniem: 

  • smaku herbaty o 4 w nocy
  • intensywności mojego kaszlu
  • spiewającego ptaszka za oknem, który nie pozwala mi zasnąć - (chyba też ma biedak problem - o tej porze tak kwilić ?)
  • suchego, zimowo-wiosennego strumienia powietrza, który jakoś próbuje sie do mnie dostać - hehe babciny kocyk daje radę
  • współpracy Scarlett i Justina - http://www.youtube.com/watch?v=HFS7g5p6BFk  (What goes around, goes around, goes around Comes all the way back around)
  • tego jak Lenor długo sie utrzymuję na tkaninach
  • ostatnich tygodni ;)
  • SIŁY TEGO Z GÓRY - czuję ją coraz mocniej ...  

Piosenka na dziś: jak wyżej ;)

 

Posted by Wonda at 04:18:44 | Permanent Link | Comments (4) |

Wednesday, February 14, 2007

14.02 czyli dzień jak co dzień ?

 

I been sitting in the darkness
But the sunlight’s creeping in
Now the ice is slowly melting
In my soul and in my skin
All the good times my friend
Are coming around again

Posted by Wonda at 02:46:20 | Permanent Link | Comments (0) |

Tuesday, February 13, 2007

:):):):):):):):):):):):):):)

Choruję na całego. Otoczona lekami, gazetami, chusteczkami i czuła opieką Katki spoczywam na łóży boleści. Hehe ostatnie pojękiwania Wondy. Mój głos przypomina pojękiwania fiata 125p albo Zyte Gilowską. Uroczo. I choć ledwo żyję, mam problemy z oczami i w ogóle zorientowaniem sie w zaistaniałej sytuacji chorobowej jestem za**ście szczęśliwa. Śmieję się nieustannie. Słucham muzyki, oglądam filmy, śpie po giga tabletkach ktore mają mnie przywrócić do pionu. Jest super. Chyba lubie być chora (czuję dziwny wyrzyt po napisaniu tego ale trudno). Pozdrowienia

Piosenka na dziś: Nat King Cole - When I Fall In Love

Posted by Wonda at 17:26:14 | Permanent Link | Comments (1) |

Wednesday, February 07, 2007

moments ...

Tak się zastanawiałam: co sprawia, że ten dzień jest taki pozytywny? Zdrowotnie podupadam, ale samopoczucie ok. Jak mawia moja "odwieczna" znajoma - samopoczucie "na plus(th)s":) Nie wiedziałam, że spotkanie z rodzicami, z przyjaciółkami właśnie tego dnia (ktory zapowiadał się nieciekawie) może tak przywrócić do pionu. Dostałam dziś w prowincji giga szklankę mrożonej herbaty z 19 kostaki lodu - liczyłam:) Bardzo miły gest :D:D:D dla mojego strudzonego gardła. Czuję swiat, bo wczoraj coś mnie "zatkało", czuję wiosnę w powietrzu pomimo, że snieg spadł. Cieszę sie z Fisza, którego słucham od wczoraj a o którym prawie zapomniała. Cieszę się z nowych znajomości. Cieszę się ogólnie. Dla takich dni jak ten (tutaj, teraz) warto powalczyć - ze słabościami, bólami (częsciej twórczymy), powalczyć z tym CZYMŚ głęboko w środku.

Piosenka na dziś: Ania Dąbrowska - Musisz wierzyć  ...

Posted by Wonda at 17:20:11 | Permanent Link | Comments (1) |

Monday, February 05, 2007

równia pochyła:)

hehe znów to zrobiłam. kolejny raz pod wpływem impulsu poszłam do fryzjera i oto jest. Całkiem nowe włosy - tzn kolor - reszta bez zmian. To już chyba uzależnienie od adrenaliny, rozjaśniacza i zapachu farby. Pozdrowienia "śródsesyjne". Idę cieszyć się z obrony Sapiejkowej.

Piosenka na dziś: Lamb - Gorecki

Posted by Wonda at 22:29:48 | Permanent Link | Comments (1) |

Friday, February 02, 2007

generation always - on ?

hmmm podobno jesteśmy tym pokoleniem. pokoleniem ciągle podłaczonych. Przeczytałam góre notatek tej nocy o multimediach w spełeczeństwie i się załamałam. "W sensie ogólnym media stały się codziennym środowiskiem człowieka, jego rzeczywistą wirtualnością. I tak jak - wg. McLuhana - ryba nie dostrzega wody tak człowiek współczesny nie zdaje sobie sprawy, w jakim stopniu zależy od immersji w środowisku medialnym" (swoją drogą rzeczywista wirtualność to niezły oksymoron). Ehh wnioski po dzisiejszej nocy :

  • nic mnie już nie zdziwi jeśli chodzi o postęp technologiczny - leczenie przez program Spider World arachnofobii, Snow World - leczenie bólu, po uprzednim włożeniu hełmu VR. Potem już tylko rzuca sie w bałwany śnieżkami. I rejony odpowidzialne za ból w tym "lodowym świecie" są mniej aktywne. Ja pie..... co za pomysły ?!
  • kodowanie wektorowe to to czego tygrysy nie lubią najbardziej
  • że widzę jakieś efekty 3D po tylu godzinach bez snu i tylu wrażeniach minionego dnia
  • że nie zdam tego egzaminu, bo taka wiedza nie mieści mi się w głowie. Poza tym czuję lekkie przeciążenie i przytłoczenie informacjami

Brand new day - szkoda, że o 8 rano się skończy ;/;/;/;/

Piosenka na dziś: Eric Prydz Pres Pryda - Shadows (Claes Rosen Remix)  ABSOF*****LUTELY GEORGEOUS

Posted by Wonda at 06:06:37 | Permanent Link | Comments (0) |