hmmm mam silną potrzebę podzielenia się z czytelnikami tego oto tworu wydarzeniami ostatnich dni ale nie wiem od czego powinnam zacząć. Nie wiem czy powinnam w ogole opisać ten czas.
Wszystko zaczęło się od piątku. Zmywarka prawie zalała nam mieszkanie, z wywieszonym językiem leciałam do przyjaciół mych, by potem przygotować się mentalnie do piątkowego "babskiego wieczoru". uwielbiam takie spotkania. było wino, muzyka i nawet próby wokalne (hmm ciekawe kto się ich dopuścił?;)). Zaczęło się od lekkich tematów, obejrzenia Brada Pitta, koncząc na rozmowie o tym co zwykle, a tych co zwykle. Tak to był prolog do sobotniego dnia, który z każdą godziną robił się ciekawszy ( i wcale nie milszy ). Ale wszystko zakończyło się bardzo pomyślnie w późnych godzinach wieczornych ( lub jak kto woli we wczesnych godzinach porannych). Wieczór pełen wrażeń, spotkania "po latach", nowe znajomości, podtrzymywanie i zacieśnianie "starych". Miło, nawet bardzo. Jakoś tak pozytywnie nastrajająco.
Pierwszy raz od kilku tygodni niedziela była super. Czasem (nieczęsto) budzę się i wiem, że dany dzień będzie fajny (ni lubie tego słowa ale chyba właśnie tuż po przebudzeniu czuję fajność bądź niefajność dnia). Byłam na rynku, byłam w "maciejkowej" robocie, byłam na kontynuacji i rozwinięciu tematów piątkowych z K i S. Ten weekend pokazał mi, że jednak nie jestem sama w odczuciach, przemyśleniach, zachowaniach.
Ehh no i dzisiaj jakoś tak intuicyjnie miał być równie fajny dzień. W sumie taki właśnie by był gdybym nie :
- dostała się do IS zamiast do ADD jak sobie wymyśliłam, zaplanowałam i wymodliłam
- dostała we wczesnych godzinach telefonu
- zobaczyła pani z pieskiem koło kościoła św. Anny, ktorej jest bardzo źle
Cieszę się, że ten dzień się kończy choć wiem, że dla mojego umysłu niekoniecznie koniec dnia oznacza koniec myślenia, analizowania etc.
Podziękowania dla twórców www.grono.net . Czasem łatwiej wyrazić emocje via Internet.
Piosenka na dziś : Dido Feat. Deep Dish - Stoned
P.S. Cieszę się na jutro.