w świecie wondy…

Archive for January de 2007

a jednak …

Posted by: Wonda in: ● January 31, 2007

jest mi dobrze. Choć jutro egzamin, choć ciężko, zimno, do domu daleko ( no powiedzmy:)), jest jakoś tak miło. Po wypiciu 5 herbaty w przeciągu 2 godzin, wysłuchaniu El Fuego stwierdzam, że wszystko nabiera ładnego koloru. Pozdrawia gdzieś tam, daleko w środku pogubiona ale zadowolona z życia Wonda

Piosenka na dziś: Faith No More - Easy

Specjalne pozdrowienia dla Sary:), Kasi - bo to Ich Święto.

 

wieczorek filmowy

Posted by: Wonda in: ● January 30, 2007

Kocham Jamesa Bonda ale … “Pozdrowienia z Rosji” to najnudniejszy Bond jakiego widziałam. Zasnęliśmy z Maciejkiem. On podobno ze zmęczenia, ja chyba bardziej ze znudzenia. Skandal. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, bo to raczej kino akcji, które powinno pobudzić:)

Sesja na dobre sie jeszcze nie zaczęla a ja juz mam dosyć. Ale, że trzeba się mobilizować napiszę: DO DZIEŁA. Pozdrowienia i życzenia siły, chęci walki dla wszystkich. :*:*:*

Piosenka na dziś: Gnarls Barkley - Crazy

P.S. Ulubione zakończenie:) czyli PRAWIE ostatnie minuty Sex And The City. Reszta u mnie na płytkach:) INDŻOJ

 http://www.youtube.com/watch?v=K-cnoe-4lI4

Audacter et sincere*

Posted by: Wonda in: ● January 27, 2007

Są sprawy o których nie piszę, bo sie na nich nie znam. Są takie, na których myślałam, że sie znam ale życie zweryfikowało wiedzę mą (i “wróciłam znów do zerówki”). Są też takie, które znam doskonale. Przyjaźń. A jakże.

Myślę sobie o niej cały dzień. Podupadłam na zdrowiu nieco, więc cały dzien leżę pod laptopem, otoczona górą książek, gazet, leków. Obraz zupełnie niemalowniczy;)  I tak sobie myśle, czym ta relacja właściwie dla mnie jest. I jakie imię jej. I chyba powinna pozostać bezimienna. “No i dobre” . Bo w moim życiu początkiem końca każdej przyjaźni było własnie jej określenie i nazwanie. Użycie tego magicznego zdania : “Jesteś moim przyjacielem”.  Tak bezsprzecznie uważam, że nazwanie tego wszystkiego, zdefiniowanie to gwoźdz to trumny pięknego uczucia. Wg M.T. Cicero AMICUS TAMQUAM ALTER EGO**. Podobnie Zenon z Elei na pytanie “co to jest przyjaciel ?” odpowiedział ALLOS EGO***. Czy mieli rację?  

Piosenka na dziś: Myslovitz - Długość dźwięku samotności

*Odważnie i szczerze.

** Przyjaciel to jakby mój sobowtór.

*** Drugie ja

P.S. Pozdrowienia i podziekowania dla : J,K,S,O,U,A,K,M,T,M,M. Specjalne podziękowania dla Sylwi za to, że spełniła moje marzenie o głównej roli w melodramacie :)

 

Tags:

session czy obsession

Posted by: Wonda in: ● January 25, 2007

Paluszki mnie bola od stukania w klawiaturę. Ile można siedzieć przed komputerem i robic zadania, projekty, rysować krzywe, montować filmy? Nieskończenie długo. Wystarczy popytać na INIBie:) ok koniec przerwy. Wracam do roboty :) Byle do piątku.

Piosenka na dziś: James Morrison - Wonderful World

 

And I know that it’s a wonderful world
But i can’t feel it right now,
I thought I was doing well but I just want to cry now,
Well I know that its a wonderful world from the sky down to the sea,
but I can only see when you’re here, here with me.

Tak właśnie sobie rozmyślam od kilku dni nad tym, jak bardzo wszystko sie zmienia. Panta rei chciało by się rzec. Zbyt wiele jest elementów tego świata, które są ulotne. Zbyteczne byłoby wiec wymienianie, liczenie, układanie tego w jakiś (niekoniecznie) logiczny sposób. Po przeczytaniu zdania, które wypowiedział Jacek Żakowski (patrz tytuł wpisu), pomyślałam sobie o najtrwalszych “częściach” mojego życia. Przyjaźń? Nie. Miłość? Tym bardziej nie. Rodzice i dom? Na pewno. Pomimo burz i wiatrów (nawet tych dosłownych, które podobno naruszyły nasz dach/ wiadomość z ostatniej chwili). Pozdrowienia i podziekowania dla “Twórców historii mojego życia” jak jeden Twórca tejże powiastki (czyli powiastki życia mego) kiedyś powiedział.

Piosenka na dziś : Ronan Keating -  Life Is A Rollercoaster : )

Posted by: Wonda in: ● January 20, 2007

i wreszcie nadeszła sobota. choć niepokoiłam się, że może nastąpić jakaś zmiana. ze sobota nie nadejdzie. że czwartek będzi i po czwartku już nic. a jednak.

zauważyłam istotne postępy w obcowaniu z otoczeniem:)jest ok. bardziej aktywnie niż do tej pory. dzien był owocny, pod znakiem sprzątania, prania, gotowania, układania. Chyba jest we mnie coś z “kury domowej”. Jak już się wkręcę w ten kierat (całkiem przyjemny - musze zaznaczyć bo to słowo zazwyczaj ma średnio miłe zabarwienie) to idzie mi całkiem całkiem. I tak zaczęłam dzień od pilates, później oglądnęłam sobie Van Eycka, później w ramach mocnego postanowienia poprawy wniosłam rowerek “stacjonarny” do mieszkania (burząc trochę zasady feng shui ale co tam. Zdrowie najważniejsze. Teraz powoli przymierzam się do wieczornego wyjścia:) Choć trochę nie mam siły na pląsy ale spotkam się z Kimś Bardzo Ważnym w moim życiu. Już się nie mogę doczekać.

Piosenka na dziś : Silver Rocket feat - Eyes Without The Face (zagadka - kto to śpiewa?)

Pozdrowienia i podziękowania dla:

  • Rodziców za dynię, która nie wiem czy bardziej mnie przeraża czy bawi
  • Konrada za spotkanie
  • Sapiejki za wszechobecność
  • Pewnej osoby, ktora powróciła ( w każdym tego słowa znaczeniu)

 

 

 

 

 

Posted by: Wonda in: ● January 15, 2007

hmmm mam silną potrzebę podzielenia się z czytelnikami tego oto tworu wydarzeniami ostatnich dni ale nie wiem od czego powinnam zacząć. Nie wiem czy powinnam w ogole opisać ten czas.

Wszystko zaczęło się od piątku. Zmywarka prawie zalała nam mieszkanie, z wywieszonym językiem leciałam do przyjaciół mych, by potem przygotować się mentalnie do piątkowego “babskiego wieczoru”. uwielbiam takie spotkania. było wino, muzyka i nawet próby wokalne (hmm ciekawe kto się ich dopuścił?;)). Zaczęło się od lekkich tematów, obejrzenia Brada Pitta, koncząc na rozmowie o tym co zwykle, a tych co zwykle. Tak to był prolog do sobotniego dnia, który z każdą godziną robił się ciekawszy ( i wcale nie milszy ). Ale wszystko zakończyło się bardzo pomyślnie w późnych godzinach wieczornych ( lub jak kto woli we wczesnych godzinach porannych). Wieczór pełen wrażeń, spotkania “po latach”, nowe znajomości, podtrzymywanie i zacieśnianie “starych”. Miło, nawet bardzo. Jakoś tak pozytywnie nastrajająco.

Pierwszy raz od kilku tygodni niedziela była super. Czasem (nieczęsto) budzę się i wiem, że dany dzień będzie fajny (ni lubie tego słowa ale chyba właśnie tuż po przebudzeniu czuję fajność bądź niefajność dnia). Byłam na rynku, byłam w “maciejkowej” robocie, byłam na kontynuacji i rozwinięciu tematów piątkowych  z K i S. Ten weekend pokazał mi, że jednak nie jestem sama w odczuciach, przemyśleniach, zachowaniach.

Ehh no i dzisiaj jakoś tak intuicyjnie miał być równie fajny dzień. W sumie taki właśnie by był gdybym nie :

  • dostała się do IS zamiast do ADD jak sobie wymyśliłam, zaplanowałam i wymodliłam
  • dostała we wczesnych godzinach telefonu
  • zobaczyła pani z pieskiem koło kościoła św. Anny, ktorej jest bardzo źle

Cieszę się, że ten dzień się kończy choć wiem, że dla mojego umysłu niekoniecznie koniec dnia oznacza koniec myślenia, analizowania etc.

Podziękowania dla twórców www.grono.net . Czasem łatwiej wyrazić emocje via Internet.

Piosenka na dziś : Dido Feat. Deep Dish - Stoned

P.S. Cieszę się na jutro.

Noc, a nocą gdy nie śpię …

Posted by: Wonda in: ● January 9, 2007

piszę bloga:) Koniec tego dobrego. Koniec użalania sie nad sobą. Powrót do korzeni zapowiadam uroczyście. Powrót do pierwszych wpisów a właściwie atmosfery jaka mi wtedy towarzyszyła. Radość, kontrolowany smutek, automobilizacja. Hm to taka mała deklaracja, która ma mieć wielkie konsekwencje. Przestawiamy zegar biologiczny (może się to wydać dziwne jeśli ktoś zobaczy godzinę napisania tego postu:)) Obiecuję poprawę, pracę nad sobą, uśmiech, pełną mobilizację. Obiecuję sobie i moim Najbliższym. Powód: skapcanienie totalne, przeczytanie pewnego artykułu, wyraz twarzy współcierpiących. Wszystko to “bezcenne” dla przemiany. Pozdrowienia i wyrazy uznania za cierpliwość.

Piosenka na dziś: Smolik Feat. Sofa - S.Dreams

P.S. Kochany Przyjaciel przesłał mi dziś coś fajnego. Polecam : http://enneagram.pl . Wonda to 5w4 (I bez tego testu to wiemy:) “Połączenie ciekawości i wrażliwości na odbiór z potrzebą tworzenia własnej unikalnej wizji… Typowymi pułapkami dla 5w4 są izolowanie się i popadanie w melancholię oraz depersje o podłożu egzystencjalnym”

nici…

Posted by: Wonda in: ● January 6, 2007

z noworocznych postanowień. Myślałąm,że prościej będzie w tym roku, w tym tygodniu. Że chociaż maleńki “skrawek” wcześniejszych założeń się spełni, zrealizuje, wcielic w życie. “Złamałam” wszystkie moje oczekiwanie. I jak tu wierzyc w siebie, sobie i innym skoro nie można ufać nawet własnym myślom (nie mówiąc już o czynach). Wszystko to jakieś smętne. Przeczytałam kilka mądrych rzeczy w ostatnim czasie, licząc na zmądrzenie :) chyba nie muszę pisać, że efekt był odwrotny od tego, którego oczekiwałam. Im więcej czytam tym mniej wiem. A może powinnam napisać :”widzę tylko tyle ile wiem” za panem Starnawskim?

Piosenka na dziś: Ania Dąbrowska - Wiosna