Saturday, December 30, 2006

Reasumując ...

No i nadszedł koniec. Koniec i początek. Jak dobrze,  że nasze życie jest podzielone na etapy. Na te które sami okreśłamy, i na te które wyznacza nam kalendarz. Cieszę się z każdej chwili tego roku. Uświadomiłam sobie dzisiaj, że ciesze się nawet z tego co złe. Kilkakrotnie wspominałam, że był to ciężki, pouczający rok. Mam nadzieję, że kolejn(y)e będę łatwiejsze, ciekawsze, milsze. Że spotkam SZCZĘŚCIE, którego szukam ( a może tylko na nie czekam?).

Mam wiele postanowień na ten rok. Ale najbardziej chciałabym być lepszym człowiekiem. Może tym razem mi sie uda.

Na koniec: 

Pozdrowiania dla Osób bez których ten rok byłby tylko chaotycznem zlepkiem 365 dni. Wznoszę toast (jak na razie) herbatą za Waszą dobroć, cierpliwość, wyrozumiałość, dobre słowo, krytykę (która uczy a nie rani), miłość i ciepło. Miłej nocy sylwestrowej. 

Piosenka na ten weekend ( pod nóżkę): Kool&The Gang - Celebration

P.S. Blond jest super  

Posted by Wonda at 17:13:38 | Permanent Link | Comments (1) |

Saturday, December 23, 2006

Świąteczna Wonda:)

biegała dziś po mieście.

Myślę, że ktoś mógłby napisać pracę o ludziach buszujących po sklepach w przedwigilijnym amoku.  Tyle dziś dziwnych scen.

Obiecałam sobie, że nie zjem karpia po raz kolejny.  Żal mi tych setek tysięcy (milionów?) ryb, które zgodnie ze zwyczajem lądują na stole "tradycjonalistów". A jesli o tradycji mowa. Obserwowałam dziś te tłumy i zastanawiałam się, czy ktoś jeszcze pamieta, że w te święta narodził się Chrystus? Czy nasze pokolenie, społeczeństwo koncentruje sie wyłącznie na jedzeniu, piciu, kupowaniu prezentów? Myślę, że tak. Ok rozwinę ten temat po świętach, dysponując "najświeższą wiedzą". Tymczasem powracając do przyziemnych tematów :

  • zaczynam sie wkręcać w klimat świąt. Dziś będę robiła jakieś dziwne konstrukcje (pomarańcza + goździki = szaleństwo), porządki i inne ciekawe rzeczy światecznie. I choć za świętami nie przepadam, to jakoś się cieszę że jestem w domu.
  • nie wiem kiedy tu będę - wyjeżdzam gdzie diabeł mówi dobranoc, gdzie nie ma Internetu, więc nowy post będzie (prawdopodobnie ) dopiero za tydzień.

 Pozdrawiam Wszystkich. Oby te święta przybliżyły nas do tego co ważne.

Piosenka na dziś: Btribe-Angelic voices

Posted by Wonda at 13:41:06 | Permanent Link | Comments (1) |

Friday, December 22, 2006

Blond

to słowo krąży w mojej głowie od kilku dni. Jutro zobaczymy co wyjdzie z "ukrytych pragnień". Udany dzien bo mieliśmy gości, zrobiłam pranie. Nieudany bo w dziwny całkiem absurdalny sposób pożegnałam a właściwie nie pożegnałam się z PRZYJACIÓŁMI.
Posted by Wonda at 00:57:53 | Permanent Link | Comments (0) |

Tuesday, December 19, 2006

Historia magistra vitae est czyli taka mała alegoria.

Świeta idą ... taaaaa i jak co roku mam doła jak sto dwa! Wniosek z ostatnich dni jest taki, że historia zatoczyła koło. Znowu jestem w tym samym miejscu co rok temu. Bogatsza o nowe wpisy w indeksie. Po stanach przedzawałowych fundowanych przez UJ. Z papką zamiast serca, po wzniosłym uczuciu. Z lekko nadszarpniętym zdrowiem. Po nocnych eskapadach. Czuję się silniejsza ale jednocześnie wykończona, przygnębiona, wypalona, smutna, rozdrażniona, cierpiąca na bezsenność.  Frustracja to chyba najlepsze określenie, no bo odczuwam tę niezdefiniowaną potrzebę, której nie mogę zaspokoić. Ale jak już wspomniałam w tytule, wierzę, że los się odmieni, że będę miała więcej siły na spełnianie marzeń, na działanie, na  walkę ( często z wiatrakami). Jak juz mowa o witrakach to myślę, że jest we mnie dużo z "Rycerza smętnego oblicza" jak nazywał Don Kochota Sancho Pansa. Tylko kto "jest" tą Dulcyneą z Toboso? Paradoksalnie jakiś mężczyzna. I wspomnianym giermkiem, i koniem (Rosynant mu było czy jakoś tak). No wiec wierzę, że w końću wyciągnę wnioski z doświadczeń, błędów, sukcesów (choć tych było absurdalnie mało). Histroria na prawdę jest nauczycielką życia. Bez tej wiary zginęłabym.

Piosenka na dziś: Joni Mitchell lub Robert Downey Junior lub Sarah McLachlan

 River

It's coming on Christmas
They're cutting down trees
They're putting up reindeer
And singing songs of joy and peace
Oh I wish I had a river I could skate away on
But it don't snow here
It stays pretty green
I'm going to make a lot of money
Then I'm going to quit this crazy scene
Oh I wish I had a river
I could skate away on

Oh I wish I had a river so long
I would teach my feet to fly
Oh I wish I had a river
I made my baby cry.

...

 

Posted by Wonda at 19:49:41 | Permanent Link | Comments (0) |

Saturday, December 16, 2006

MAKE POVERTY HISTORY http://www.makepovertyhistory.org/

Tytuł wpisu z przesłaniem. I nic więcej nie będzie. Prócz melodyji.

Piosenka na dziś: Enigma -  Return to Innocence

 

That's not the beginning of the end
That's the return to yourself
The return to innocence
Love - Devotion
Feeling - Emotion
Love - Devotion
Feeling - Emotion
Don't be afraid to be weak
Don't be too proud to be strong
Just look into your heart my friend
That will be the return to yourself
The return to innocence
If you want, then start to laugh
If you must, then start to cry
Be yourself don't hide
Just believe in destiny
Don't care what people say
Just follow your own way
Don't give up and use the chance
To return to innocence
That's not the beginning of the end
That's the return to yourself
The return to innocence
Don't care what people say
Follow just your own way Follow just your own way
Don't give up, don't give up
To return, to return to innocence.
If you want then laugh
If you must then cry
Be yourself don't hide
Just believe in destiny.

Posted by Wonda at 01:02:30 | Permanent Link | Comments (0) |

Thursday, December 14, 2006

bieżące sprawy

ano tak. płynie to wszystko w jakimś błyskawicznym tempie.mam wrażenie, że żyję od czwartku do czwartku. że mój rytm wyznaczają seminaria. Zima w Krakowie w tym roku chyba juz nie zagośći. Pozostaje mi jedynie patrzenie na choinki, może wskrzeszę w sobie nastrój świateczny.

Powoli klaruja się plany na noc sylwestrową. Opcją, która najbardziej mi opowiada to siedzenie przed TV makasymalnie do 1 am a potem sen i zapomnienie mieszające się z oczekiwaniem, na nowy rok, nowe radości, zawody (miłosne i te dające zarobek)

Mma nadzeję, że całe zawirowanie- kompletnie niepotrzebne-które w jakiś kosmiczny sposób się zrodziło wczora z wieczora minie. Choć pewnie tak zwany "smrodek" pozostanie.

Dzisiejszy wieczór spędzę bardzo spokojnie - pierwszy raz od kilku dni. W ciszy, spokoju, we własnym towarzystwie. Herbaciana substancja już rozprzestrznia się w kubku z wrzątkiem. Świeczka zapalona. Od czasu do czasu patrzę na plakat, który już dawno chciałąm kupić.  Czarno-biały. Audrey Hepburn w czarnej sukni Givenchy, perłąch, rękawiczkach po łokcie, z dlugą lufką hipnotyzuje mnie. Magia. Spogląda na mnie jedna z najpiękniejszych kobiet, które pojawiły się na tej planecie.

Pozdrowienia dla: Kalitki - ktra ma wielkie serce; Krakowianki, która w tym tygodniu świętowała 10 rocznice swoich ...nastych urodzin; Kochanego Przyjaciela z nadzieją na spokój Jego myśli; Agnesevy - uczącej się do obrony?; Misiów Patysiów - o uporządkowanie tego co w "nas" i "między nami"; Zycha - oby sobotni lot na trasie Hiszpania - Polska był przyjemny:)

Piosenka na dziś: Diana Ross - I'm Coming Out

+ do ulubionych (dzisiaj filmowo będzie):

  • Scarlett Johansson - bo ma charyzmę, piękny głos, jest inteligentna
  • Sofia Coppola - za "Między słowami"
  • Bill Burray -  za zapalniczkę, dzbanek, uzależnionego od "Kawy i papierosów" i za "Dzień świstaka"
  • "Apartament"/"Wicker Park" zwał jak zwał - za napięcie, piękne zdjęcia i muzykę, za nadzieję:)
  • "Dziennik Bridget Jones" - za to, że pierwsze wrażenie nie powinno byc tym ostatnim. Za Maaaaaaaka Darciego
  • Richard Curtis - za najfajniejsze scenariusze angielskich filmów

Ok idę wypić tę herbatę :)

Posted by Wonda at 23:23:46 | Permanent Link | Comments (1) |

Thursday, December 07, 2006

podsumowań ciąg dalszy

Boję się. Jutro a właściwie dzisiaj seminarium. Mam przedstawić stan poszukiwania materiałów do pracy. aaaaa i co ja powiem? nic chyba

święta coraz bliżej a ja nic nie czuję. kompletna pustka. byłam dzisiaj na rynku, widziałam renifery i jedyna myśl jaka mi towarzyszyła to : jakie mięciutkie futerko. zero powiazania ich obecności z mikołajem, który tam siedział. okropność. jak straszne są świeta bez wiary w mikołaja, gadające zwierzęta etc. ehh

+ do ulubionych:

  • Nokia - ulubiona marka telefonu, choć sluchawki w komplecie są beznadziejne
  • cider czy coś o rownie dziwnej nazwie - gruszkowy, gazowany ulep ze Szwecji -  mniam
  • Ikea - ulubiony sklep z wszystkim co potrzebne choć czasem badziewne ale w miarę tanie
  • ABBA - ulubiony zespół produkujący muzykę taneczną. mamma mia jak ja ich lubię
  • SAAB- ulubione marzenie samochodowe:)
  • Skandynawia - bo tam tak pusto jest, zielono, zdrowo, chłodno

Piosenka na dziś: Pink Floyd - Take It Back

Posted by Wonda at 01:36:36 | Permanent Link | Comments (1) |

Tuesday, December 05, 2006

Bilans

Czy tego chcę czy nie, każdego roku robie podsumowania. Jakoś tak ulegam wszelkim zabiegom podliczania, reasumowania, zapominania, wyostrzania tego co dobre i mniej dobre. Rok był udany, choć najcięższy od kiedy pamiętam. Jak tak sobie o nim ( roku) myślę to ciśnie mi się znienawidzone przez całe moje najbliższe otoczenie słowo ULUBIONE występujące (stosowane przez W.) we wszystkcih możliwych rodzajach, sytuacjach,konfiguracjach i nadużywane do granić możliwości ( hehhe nie moich)  Od dzisiaj, obok Piosenki na dziś, nowy cykl :) który będzie występował pod roboczą nazwą + do ulubionych. W ramach podsumowań grudniowych będę tak Was "męczyć" do końca tego cudownego (ULUBIONEGO ?? żarcik) miesiąca. Ha i wszystko tam będzie, tak więc prosze się nie dziwić że na równi opisuję ulubioną zupę z ulubioną książką. Proszę mi wierzyć - widzę różnicę.

A teraz coś z innej beczki. Pomimo tego, że obiecałam sobie na samym początku mojej piśmienniczej kariery, że nie będę pisała o polityce, religii i pieniądzach, chyba zacznę łamać to swoje przykazanie. Ktoś (całkiem niedawno) zasugerował mi, że może powinnam zająć się jakimiś tematami społecznymi. Jeśli faktycznie maja takowe znaleźć się na tej stronie to są ścisle powiązane (przynajmniej w moim przekonaniu) z trzema zakazanymi Wondzie przez Wondę sferami życia. A Wonda o nich myśli codziennie. Szczególnie o tej drugiej.

Hmm dzisiejszy post powinnam włąsciwie zatytułować "Ogloszenia". To tak dal zmylenia przeciwnika.

Adnotacja do komentarza Ani K. -> tak Aniu wiem, wiem , że Londyn już nie jest otulony tą kultową mgłą. Tak mi się skojarzyło jak wyszłam ostatnimi czasy na balkon z S. Holmes'em i doktorem Watson'em. Wtedy Londyn był ogrzewany piecami węglowymi, nie to co teraz CO na gaz.  smog i te spawy:)

OK idę spać, przestuję Valerin sen, bo kakao nie działa;(

Piosenka na dziś: Nerina Pallot Sophia

+ do ulubionych :

  • "Serce to samotny myśliwy"("The Heart is a Lonely Hunter") Carson McCullers - nowość na mojej półce choć wydana w 1939 roku, juz mi się podoba. Może zbytnio zasugerowałam się komentarzem na okładce :"najświetniejsze osiągnięcie współczesnego pisarstwa Stanów Zjednoczonych"
  • Jak już o Ameryce mowa to ulubiony obraz Hoopera - "Bar przy Greenwich Avenue" - światło, kolory, temat - mniam
  • ulubiona "czarna" piosenka - Aretha Franklin A Narural Woman
  • ulubione ... dzięki Jagódce http://www.victoriassecret.com
  • najulubieńsze chipsy - http://www.pringles.com .
  • ulubiony serial http://hbo.com/city/ . Sześć cudownych serii, ale ostatni odcinek .... ehh. POLECAM. Bo Big ma na imię ... ;)
  • Scarlett Jahansson - ulubiona aktorka młodego pokolenia :)
  • Marlboro - Phillip Morris co prawda był londyńczykiem, ale pierwszą dużą filię wybudował w Nowym Yorku. Miały kiedyś czerwon ustniki, żeby odbita na nich szminka nie była widoczna :)

To chyba wszystko co przychodzi mi do głowy o 1.54 w nocy :) a co kojarzy mi się z Ameryką. no i rzecz jasna co jest najulubieńsze w danej kategorii :)

 

 

 

Posted by Wonda at 01:53:30 | Permanent Link | Comments (2) |

Saturday, December 02, 2006

Pod wrażeniem :

  • wczorajszego wieczoru - że udało się nam zrobić niespodziankę O. -> nie zorientował się, że przyotowaliśmy "urodzinową niespodziewajkę"
  • dziejszego spotkania na imieninach A.
  • tańca Justina Timberlake'a -> You Tube -> search/browse -> MTV Music Award 2006 part 01 of 03
  • obrzydliwego smaku herbaty bez cukru
  • mgły, która opanowała Kraków -> dzięki której czuję się jak w Londynie -> dzieki czemu prawie czuję obecność Ani K.
  • musu do "zamalowywania fasady" firmy Avon :)
  • Egoiste Platinum Chanel
  • praktyczność "pingwinków"
  • hiszpańskiego kawałka skóry ->butyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy
  • ostatnich publikacji w Gazecie Wyborczej i Dzienniku, które dotyczą MW, LPR i całej tej szopki - MAKABRA

Pozdrowienia dla wszystkich

Piosenka na dziś (pozostaniemy w konwencji trzeciego punktu): Justin Timberlake My Love

Posted by Wonda at 03:24:20 | Permanent Link | Comments (1) |