wewnętrzna emigracja
zdecydowanie jej potrzebuję. Emigracji właściwie wszelakiej. Sześć tygodni powinno wystarczyć. Zero melatoniny, zero Internetu. Piasek i słońce, "Mimo wszystko". Bo w naturze człowieka jest cykliczna podróż do wnętrza siebie. W mojej naturze taka potrzeba występuje co roku. Zazwyczaj zaszycie się gdzieś na łonie natury pomagało. Teraz potrzebuję mocniejszych wzmocnień. Piasku, słońca, zapachu morskiej wody, piwa w "Atelier" w Sopocie. Potrzebuję być daleko od tego miejsca. Pozdrawiam w całkiem niezłej kondycji :) którą trochę psuje myśl o zbliżających się urodzinach
Piosenka na dziś: Ania Dąbrowska - Glory

