Wtorek, Czerwca 26, 2007

Jestem ...

... specjalistą infobrokerem:) co prawda moja wiedzą jest trochę bardziej dostateczna:) (tzn 3.5 dostałam) ale zawsze to coś. Pisałam ostatniego posta z przeświadczeniem o wrześniowym terminie egzamu. Tak się złożyło, że pierwszy raz od trzech lat mam prawdziwe wakacje, bez przenoszonych i oblanych egzaminów. I ta niczym niezmącona perspektywa wakacyjna nastraja mnie za****ście optymistycznie. Choć przyznam, że koło czwartku przeżywałam najgorsze chwile mojego życia. Ten sesyjny czas był na tyle cieżki, że wskazówka wagi na chwile odchyliła się w przeciwną (niż do tej pory) strone. Straciłam +/- 5 kilogramów. Z nimi uszło ze mnie trochę nadziei i wiary. Na/w szczęście.

Przez cały tydzień gromadziłam w sobie bardzo silne emocje. Myślałam, że to te tony notatek ale nie ... . Nawet z wpisaną oceną w indeksie czułam nabuzowanie. Czuję je nadal. Mam nadzieje, że wakacje, na które wybieram się pierwszy raz od dwóch lat przyniosą minimalną ulgę. Jadę nacieszyć się słońcem, piaskiem, pięknymi brzmieniami. Jadę zapomnieć o tamtym tygodniu.

Dzisiaj na pożegnalno-sprawozdawczym spotkaniu na brackiej zaatakował nas gołąb. Masakra. To był chyba jedyny humorystyczny akcent tego dnia. Dziękuję Sapiejce, Katce, Oleczkowi, Usi za dziś. Za poprawienie humoru. Dziękuję Maćkowi za wyrozumiałość (nieszczęsny balkon). Dziękuję Mamie, Tacie i Babci za to, że już za 3 dni będę mogła się cieszyć open'erem.

Pozdrawiam zupełnie wakacyjnie. Wonda o kalejdoskopowym nastawieniu do świata.

Piosenka na dziś: Dido - Stoned

P.S. Plan na weekend: Jednostki melatoniny : 0, Jednostki alkoholu : w granicach przyzwoitości, Ilość nikotyny : znikoma, Ilość muzyki, słońca - olbrzymia

Posted by Wonda at 01:26:13 | Permanent Link | Comments (0) |
Komentarze
Write a comment