prawie wakacje, prawie robi wielką różnicę
a jakże. Jak na INIB przystało, zdobywanie zaliczeń wymęczyło nas tak, że teraz tylko posiadówka na balkonie albo wyjście na wielopole by się zdało. Ale nie ma tak dobrze.
Zamiast się uczyć się o EPO i innym szambie, snuję plany wakacyjne. Zapowiada się ciekawie. Jak zwykle milion pomysłów na minutę mi przychodzi do głowy. Miała być Anglia, potem USA, potem praca w Krakowie, staż, praktyka,clickanie, bieszczady. Po milionie chwil spędzonych na bilansowaniu plusów i minusów kilka opcji umarło. Skreśliłam wyjazdy na rzecz wakacji w Kr i KBC. Ale dzisiaj znowu cały mój misterny plan legł w gruzach. Zadzwoniła Kasia ... no i wyglada na to, że sierpień upłynie mi "Mimo Wszystko" na piasku :)
Pozdrowienia dla niestrudzonych Bibliotekarek. Damy rade. Jak nie za pierwszym to za drugim razem, a jak nie za drugim to .... :)
Pozdrowienia od Wondy, co się trochę pogubiła.
P.S. Piosenka na dziś (prawie open'erowa): The Roots - The Seed choć bardziej adekwatna jest ta : Bob Sinclar - World Hold On

