Obsesja czyli sesja nad rzeką Ob
Tuwim to miał pomysły. Ano zbliża się nieubłaganie. Sesja a z nią obsesja. Obsesyjne myśli o oblaniu, nie zdobyciu notatek, kolejnym zostawieniu wszystkiego na ostatnią chwilę. Jeden egzamin, kilka zaliczeń, milion myśli.
Dzisiaj mam jakiś taki sentymentalny dzień (wieczór). Przypomniał mi się całkiem miły czas liceum. Miły z perspektywy lat. A przypomniało mi się wszystko dzięki jednej piosence. Kiczowatej w sumie. Ale jak to bywa, pewne chwile zostają zachowane w naszej pamięci dzięki pewnym dzwiękom, zapachom. Niekoniecznie najlepszego gatunku. Pamiętam jak wyobrażałam sobie moje przyszłe życie. I te moje naiwne projekcje nijak się mają do tego czego jestem twórcą/uczestnikiem/głównym bohaterem:) Nie ma już w moim życiu kilku osób (spokojnie- żyją/mają się dobrze). Jest kilka nowych Osobników, których roli w kształtowaniu jednostki jaką jest wonda, nie sposób przecenić. Ostatnio z jedną taką Osóbką, ucięłam sobie tradycyjną pogawędkę na balkonie. Zielono. Słonecznie. Pięknie.(Miało być bez didaskaliów ale już tak mam). Na tymże balkonie takie rozmowy to rytuał. Jak jest pięknie - cieszymy się i usmiechamy. Jak jest źle - płaczemy. Teraz jest NIJAK. Mamy wszystko, spełniamy swoje marzenia. Ale ... ale nie potrafimy się z tego w pełni cieszyć. Czy to grzech tak czuć? Czy to możliwe, że pomimo tego, że teraz jest nasz czas - odczuwamy niedosyt, brak czegoś (kogoś ), pustkę nie do zdefiniowania? Czy podniosłyśmy sobie poprzeczkę, czy wymagamy od siebie i świata więcej. Nie wiem. Na te i inne pytania spróbuję sobie odpowiedzieć przez resztę życia. Ten post brzmi jak pożegnanie. I chyba tym własnie jest. Żegnam(y) się z naiwnością, której w nas chyba zbyt wiele? To chyba niemożliwe...
Dziękuję pewnym Dziopkom za Juvenalia. Działo się wiele. Zabawnie, tanecznie, wzruszająco, smutno. Wartościowo!
Piosenka na dziś : Smolik - S.Dreams czyli piosenka przewodnia a może Mike & The Mechanics - Looking back *
* niepotrzebne skreślić

