dłuuuuugi weekend ...
w pracy. Nawet 1 maja:)
Wydaje mi się, że ktoś kto czyta ten wytwór mojej (pod?)świadomości zauważa cykliczność jakąś. Cykliczność nastrojów. Od stycznia było wiosennie, teraz chyba powracam do moich "jesiennych" nastrojów. Nie wiem dlaczego. Właściwie nic się nie zmieniło. Dalej uważam, że moje życie nabrało tempa, że się rozpędziłam. Ale jak to przy takiej "prędkości" bywa, łatwo zmienić ten właściwy kurs.W myślach, obowiązkach, decyzjach, uczuciach i odczuciach jednak się pogubiłam. Wracam do punktu wyjścia. Kolejny raz. Frustrujące.
Żeby zakończyć miłym akcentem : Byłam dzisiaj na slubie Agi i Kazka. Gratuluję i minimalnie zazdroszczę stabilizacji :)
Piosenka na dziś: Coldplay - The Scientist

