Układanka
Pamiętam jak kiedyś kupiłam puzzle. Miały 1000 elementów. Na samym początku chciało mi się płakać. Wydawało mi się, że ani jednen kawałeczek nie jest tym właściwym, i że nic mi się nie uda złożyć. Potem zaczęły się zgadzać pewne ustawienia:) A jeszcze później zaczęły się "wyłaniać" konkretne kształty tej chińskiej świątyni, którą próbowałam jakoś "zbudować" na podstawie giga zdjęcia. I to była chyba ta najmilsza chwila. Zrozumienie tej genialności podziału, złożenia, pułapek, wielości możliwości, własnej pracy i spostrzegawczości. Tak właśnie czuję się teraz. Wszystko zaczyna do siebie pasować. Pierwszy raz od ... hmm od zawsze :)
P.S. Cellar 55 - Por do sol :):):)

