wieczorek filmowy
Kocham Jamesa Bonda ale ... "Pozdrowienia z Rosji" to najnudniejszy Bond jakiego widziałam. Zasnęliśmy z Maciejkiem. On podobno ze zmęczenia, ja chyba bardziej ze znudzenia. Skandal. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, bo to raczej kino akcji, które powinno pobudzić:)
Sesja na dobre sie jeszcze nie zaczęla a ja juz mam dosyć. Ale, że trzeba się mobilizować napiszę: DO DZIEŁA. Pozdrowienia i życzenia siły, chęci walki dla wszystkich. :*:*:*
Piosenka na dziś: Gnarls Barkley - Crazy
P.S. Ulubione zakończenie:) czyli PRAWIE ostatnie minuty Sex And The City. Reszta u mnie na płytkach:) INDŻOJ

