Audacter et sincere*
Są sprawy o których nie piszę, bo sie na nich nie znam. Są takie, na których myślałam, że sie znam ale życie zweryfikowało wiedzę mą (i "wróciłam znów do zerówki"). Są też takie, które znam doskonale. Przyjaźń. A jakże.
Myślę sobie o niej cały dzień. Podupadłam na zdrowiu nieco, więc cały dzien leżę pod laptopem, otoczona górą książek, gazet, leków. Obraz zupełnie niemalowniczy;) I tak sobie myśle, czym ta relacja właściwie dla mnie jest. I jakie imię jej. I chyba powinna pozostać bezimienna. "No i dobre" . Bo w moim życiu początkiem końca każdej przyjaźni było własnie jej określenie i nazwanie. Użycie tego magicznego zdania : "Jesteś moim przyjacielem". Tak bezsprzecznie uważam, że nazwanie tego wszystkiego, zdefiniowanie to gwoźdz to trumny pięknego uczucia. Wg M.T. Cicero AMICUS TAMQUAM ALTER EGO**. Podobnie Zenon z Elei na pytanie "co to jest przyjaciel ?" odpowiedział ALLOS EGO***. Czy mieli rację?
Piosenka na dziś: Myslovitz - Długość dźwięku samotności
*Odważnie i szczerze.
** Przyjaciel to jakby mój sobowtór.
*** Drugie ja
P.S. Pozdrowienia i podziekowania dla : J,K,S,O,U,A,K,M,T,M,M. Specjalne podziękowania dla Sylwi za to, że spełniła moje marzenie o głównej roli w melodramacie :)

