Piątek, Września 22, 2006

Dancing in the moonlight

Dzień bez bloga to dzień stracony? a wlasnie że nie. Bo poprzedni czyli czwartkowy dzien byl super ( często mi się to nie zdarza, że mowię tak o dniu ). Bylam w rodzinnych stronach, przeprowadzilam z moją Rodzicielką rozmowę (o mężczyznach ), hmmm która nie wiedzieć czemu w sumie mnie podbudowala jakoś:) Oczywiście prym wiodla rozmowa o iXie, iXie i jeszcze raz iXie. Czasem tak sobie myśle, że chyba jakaś monotonia (monotematyka?) się wkradla w nasze rozmowy. "Zrób herbatę"i " A czy Pan ...". Taaa przybylam do Kraka w towarzystwie tzw Sąsiada. Rozmowa umilila mi podróż na trasie Bochnia - Kraków. No a potem to juz byl tylko wyścig z czasem. Mycie, prasowanie ( nie tylko spodni). I zbiórka pod filharmonią. Potem przemily koncert w przemilym towarzystwie. Kawa w prowincji. no I do tego momentu możemy się poslużyć fragmentem tytulu cyklu krakowskiej imprezy kulturalnej. Do tego momentu bylo więc sacrum. potem już tylko profanum :) czyli wizyta na szewskiej hhahahah. Krótka ale treściwa. Taki maly powrót do przeszlości. Zapoznalam szalonego prawnika, byleo sąsiada z okolic mazowieckiej. Ale On wysiada przy szalonym Tonim. Hiszpan plus minus 20 lat. Czlowiek orkiestra, "żywe sreberko", aktor, Dżim Karej, student, tancerz, zwolennik legalizacji konopii w jednym:)( tak jak szampon Wash & Go, 2 in 1, tylko w tym przypadku 7 albo i więcej w 1:) ha umówiliśmy się, że poimprezujemy w Barcelonie ( wg niego Barcelona to nie Hiszpania :)To Katalonia :D a Katalonia nie leży w Hiszpanii. "Szanujemy ich" tzn go. A i spotkalam Ewę, siostrę Ani zwanej Kalitką. Dziopka odzyskala polączenie z globalną siecią .

Wakacje się kończą. A ja caly czas w Krakowie siedzialam:) ale i tak odbylam ważną podróż. Podróż, w której odkrylam siebie taką, jakiej wcześniej nie znalam. Oczywiście nie zmienilam się na tyle, żeby przybysze z USA mnie nie poznali (choć wskazówka wagi drgnęla minimalnie w zaskakująco inną stron, niż ostatnimi czasy :)). Te zmiany są we mnie i mam nadzieję, że pozostaną. Myślę, że trochę je utrwalilam, użylam takiego psychologicznego werniksu. Ale wracając do wakacji (spędzania wolnego czasu na zabawie, plotkach, piciu wina itd. itp), planuje takowe odbyć w październiku, listopadzie albo w grudniu. Może to będzie wyprawa z Katką do Skandynawii, może wizyta u Kalitki w Londynie, a może nawiedzenie Zycha i Sapiejki w Hiszpanii. Hmm oczywiście jedna obcja wchodzi w grę więc chyba sobie zrobię liste za i przeciw.

Tradycyjnie piosenka na dziś: Basement Jaxx  - Oh My Gosh. Sama .... skacze.

Dziś slyszalam "nową Mandarynę":) chyba zaczyna się powoli odnajdywać w tym muzycznym czymś. Nigdy nie wierzylam, że ona się identyfikuje z tym orsejowym tylem. Pozdrowienia dla czytelników, których jest calkiem sporo (wczoraj przejrzalam statystyki ). Szkoda, że nie znam ich opini, sugestii. Hmmm ja tam sobie piszę, że ten blog jest dla mnie ale to taka mala kokieteria (może nawet nie mala). Blog jest dla moich kochanych przyjaciól o których piszę, dla mnie też ( male wprawki do wyzbycia się sklonności do grafomani ). Dajcie mi coś :* chociaż male slowko :*

P.S. 1 Bloguje również Dziopka Na Medal aka Miś Patyś  http://bielus.blog.com/ . Czyli zmasowany atak na bylych. Huraaaaaaaaa

P.S. 2 Jutro otwarcie Blednego Kola:):):) Kokoi

Posted by Wonda at 13:44:08 | Permanent Link | Comments (2) |
Komentarze
1 - Jesteś szalona:D:D:D Mówie Ci:D (Comment this)

Written by: Karola at 2006/09/23 - 13:02:49
2 - Aha, dziękuję za reklamę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Teraz to musze się jeszcze bardziej starać:P (Comment this)

Written by: Karola at 2006/09/23 - 13:03:42
Write a comment