Wtorek, Września 19, 2006

W poszukiwaniu jakichkolwiek wzruszeń Jak zawsze nocą przed siebie ruszę

Dziwnie mi. Niby fajnie ale jakoś tak ... no dziwnie. Bylam dziś na spotkaniu z Ulą R, na brackiej siedzialyśmy. Spotkanie owocne, nawet bardzo. Mamy pewien wspolny plan dzialania, ciekawe co z tego wyjdzie:) chyba powinnam się w  związku z tym pomodlić o natchnienie. Choć juz male jego skrawki na mnie splynely - postanowilam, że będę projektowala ( niezle brzmi:D) i wykonywala biżuterię. Koral + srebro = jakość wg Wondy.

Jakiś czas temu wrócilam do domu i próbuję przywrócić mieszkanie do stanu " przedwakacyjnego". Idzie mi tragicznie. Troche mi smutno bo zorientowalam sie dziś, że się już nie pożegnam z Zychem ( wesola Dziopka, która jedzie na pol roku do Hiszpanii ). Jedni wyjeżdzają, Inni jeszcze nie wracają. Ehh niech się już zacznie październik!! mam tyle planów, musze jakoś zagospodarować czas- mam wrażenie, że moglam więcej zrobić w ciągu tych trzech lat w Kraku. Bo tak na prawde to nie zrobilam nic. Bylo kilka milych chwil. Podziwiania zabytków, wystaw, wizyt w kinie ale takie jakies wyjalowienie czuję. Wyjalowienie intelektualne. Mam nadzieję, że da się to wszystko nadrobić jakoś, bo dobija mnie stan w którym jestem. Poczucie przekichania czasu osiągnelo apogeum po obejrzeniu filmu Dowód. Przyrównalam sytuację bohaterki do swojej no i się zaczęlo. Dlugie byly bóle/placze nawet. ale jestem odnowiona. Zalozylam bloga:)już wiem po co nawet. ma wprowadzić jakieś uporządkowanie do mojego bezprogramowego życia.  Codziennie nowy wpis, czyli codziennie coś co muszę - to jakieś novum dla mnie. Od trzech lat żyję jak chcę, wstaję kiedy chcę, jem albo nie jem (ciekawe która wersja statystycznie częściej występuje?:)- pytanie retoryczne ). Czas na zmiany - zaczynam wymagać od siebie - pójdę za slowami Bardzo Mądrego Czlowieka. Na dziś koniec jechania po sobie. Obnażania ciąg dalszy nastąpi, znająć życie jeszcze w tym tygodniu.

Na reszte wieczoru zaplanowalam spacer ( patrz temat notki ), sluchanie muzyki z gatunku jak strasznie wyglada życi bez milości albo mam wszystko gdzieś, życie jest cudowne. To są dwie repertuarowe opcje, które pewnie zostaną jakoś (nie?)umiejętnie zmixowane. Np. Gorillaz z Anią Dąbrowską :) miesz(k)anka wybuchowa.  Tymczasem ide sobie naparzyć czaju jak mawia Pani Stanislawa z Klanu ( chyba ). Nie ma to jak jaśminowa herbata:)Buzia :*

Posted by Wonda at 18:05:13 | Permanent Link | Comments (0) |
Komentarze
Write a comment